„Eye of the Soundscape” - nowa płyta Riverside!

sobota, 13 sierpień 2016

Już 21 października 2016 roku ukaże się nowy album Riverside, pierwszy instrumentalny, będący kompilacją utworów z lat 2007-2015 oraz nowych utworów nagranych na początku 2016.

O kulisach powstania albumu mówi Mariusz Duda:

Czułem, że szósty album Riverside - ”Love, Fear and the Time Machine" będzie być może ostatnim rozdziałem pewnej historii. Że następne płyty mogą mieć już inne brzmienie, inny charakter... Nasze trzy ostatnie albumy nazwałem nieoficjalnie „trylogią tłumu”. Tytuł kolejnego zawsze zwiększał się o jedno słowo - cztery, pięć, sześć. Sześć to już wystarczająco długi tytuł, pomyślałem, taki na koniec... Przed rozpoczęciem nowego rozdania, być może „nowej trylogii”, zamarzył mi się jeszcze jeden album, taki uzupełniający. Taki pomiędzy. Taki, jaki zawsze chcieliśmy nagrać. To nie byłaby tylko nowa muzyka, ale w naszym przypadku i w takim zestawieniu byłaby to na pewno nowa jakość, bo takiej płyty jeszcze nie mieliśmy.

Nazbierało nam się tego wszystkiego przez lata, zwykle pojawiało się na bonusowych dyskach. Wiem, że niektórzy słuchacze nawet do dzisiaj nie dotarli do tych dźwięków i nie zdają sobie sprawy, że Riverside praktycznie od początku istnienia eksperymentuje z ambientem i progresywną elektroniką. A to przecież część naszego muzycznego DNA. Postanowiliśmy, że zrobimy kompilację wszystkich naszych instrumentalnych i ambientowych utworów i wydamy je w tym roku jako pełnoprawne wydawnictwo. Niektóre zmiksujemy ponownie, żeby lepiej brzmiały, przede wszystkim jednak dodamy zupełnie nowe kompozycje.

Zamknęliśmy się na początku roku w studiu i zaczęliśmy komponować. Pracowaliśmy z uśmiechami na twarzy i autentyczną „podjarką”, wiedząc, że tym razem nie szykuje nam się jakiś kolejny bonus czy dodatek do czegoś „większego”, tylko pełnoprawny album właśnie z taką muzyką – pełną przestrzeni, transu, melodii i dużej dawki elektroniki. Jeszcze dzień wcześniej dostałem SMS-a od Grudnia: „Naprawdę nie mogę się doczekać tej płyty, zawsze marzyłem, żeby Riverside wydało właśnie taki album”.

Skończył się pewien rozdział naszej historii. Album nabiera w tej chwili zupełnie innego znaczenia. To ostatnia płyta nagrana z Grudniem. Ostatnia wspólna podróż. Nie mogło być więc innej dedykacji niż ta, która znajdzie się na tej płycie.

Album „Eye of the Soundscape” ukaże się w wersji 2CD Mediabook i 3LP 21 października 2016 dzięki firmie Mystic Production oraz Inside Out.

Twórcą szaty graficznej jest współpracujący z zespołem amerykański grafik Travis Smith (Opeth, Katatonia). Okładkę albumu możemy poznać już dzisiaj.

Warto przypomnieć, że 22 lipca swoję premierę miała też nowa wersja albumu „Love, Fear and the Time Machine” - pierwsze w historii zespołu wydawnictwo 5.1 surround, które jest już dostępne w sprzedaży.

Więcej szczegółów na temat „Eye of the Soundscape” już niebawem.

Plany na resztę 2016 roku

niedziela, 17 lipiec 2016

Plany na resztę 2016 roku

Witajcie,

Mijają kolejne miesiące. Wspomnienia mieszają się z nowymi perspektywami, kolejnymi pytaniami o przyszłość zespołu, ale przede wszystkim realizacją naszych planów. Poniżej - trochę w ramach przypomnienia, trochę zaakcentowania, że wciąż istniejemy - garść informacji o planach Riverside na rok 2016.

Już 22 lipca 2016 roku, dzięki firmie Inside Out, ukaże się nasze pierwsze wydawnictwo w formacie 5.1 surround. Album „Love, Fear and the Time Machine” doczekał się bowiem specjalnego wydania CD + DVDA, na którym oprócz wersji 5.1 surround będzie można usłyszeć również wersję „hi-res stereo 24”, suplement muzyczny - „Day Session” (także w formacie „hi-res stereo 24”) oraz obejrzeć teledysk do utworu „Found” oraz trzy video trailery. Specjalną edycję albumu można już zamawiać w przedsprzedaży na stronach wydawcy.

Po wakacjach szykują się dwa kolejne wydawnictwa. Jedno muzyczne, drugie książkowe.

21 paździerbnika 2016 roku, dzięki Inside Out oraz Mystic Production, ukaże się dwupłytowy album "Eye of the Soundscape" zawierający kompilację wszystkich naszych utworów instrumentalnych. Ponad sto minut muzyki znajdzie się na fizycznym nośniku w wersji mediabook 2CD oraz 3LP. A na nich między innymi: nowe miksy utworów z lat 2007/2008, „bonusy” do dwóch ostatnich płyt oraz najnowsze, niepublikowane jeszcze utwory nagrane z Piotrem w styczniu i lutym 2016 roku.

Pod koniec tego roku ukaże się również nasza biografia, nad którą pracowaliśmy od ponad dwóch lat. Odpowiedzią na pytanie „czy nie za wcześnie na takie wydawnictwo” niech będzie stwierdzenie, że gdybyśmy nie zdecydowali się na taki ruch, wielu wypowiedzi nie poznalibyśmy już nigdy. Na razie planujemy wydanie biografii jedynie w języku polskim. Nie wiemy czy znajdzie się wydawca zagraniczny i czy będzie takie zainteresowanie w przyszłości, ale naturalnie jeśli tak się stanie - nie będziemy mieli nic przeciwko temu :)

Każdy z nas zajmuje się w tej chwili również swoimi indywidualnymi projektami muzycznymi i okołomuzycznymi, o których więcej w oddzielnych newsach.

Po wakacjach odkryjemy kolejne karty dotyczące naszej przyszłości. Bądźcie z nami. A w to lato życzymy Wam dużo wypoczynku, spokoju i oczywiście jak najczęstszego obcowania z naszą muzyką :)

R.

Specialna wersja "Love, Fear and the Time Machine" w 5.1 już w Lipcu!

piątek, 24 czerwiec 2016

Specialna wersja

Mamy przyjemność ogłosić wydanie wersji 5.1 naszego albumu "Love, Fear and the Time Machine" (2015). Ta specjalna wersja ukaże się na całym świecie za pośrednictwem naszego długoletniego partnera Inside Out Music 22 lipca 2016 jako digipak CD + DVD z nieco zmodyfikowanej oprawie graficznej przygotowanej przez Travisa Smitha.

Bonus DVD to hybryda (DVD-AV), która ma płyty sesji DVD-Audio i DVD-Video na tej samej płycie. DVD-A (tylko dźwięk!) zawiera płytę główną i "Day Session" w bezstratnym stereo 24bit, jak również główny album jako MLP 5.1 24bit.

DVD-V zawiera główną płytę i "Day Session" w bezstratnym stereo 24bit, jak również główny album 24bit DTS 5.1 oraz 4 filmy (3 teasery albumu i promocyjny klip "Found".)

Mix 5.1 - Bruce Soord
Stereo Mix - Magda i Robert Srzedniccy

***

Dysk 1 / CD (60:32):
"Love, Fear and the Time Machine":
1. Lost (Why Should I Be Frightened By a Hat?) (05:51)
2. Under the Pillow (06:47)
3. #Addicted‬ (04:52)
4. Caterpillar and the Barbed Wire (06:56)
5. Saturate Me (07:08)
6. Afloat (03:11)
7. Discard Your Fear (06:42)
8. Towards the Blue Horizon (08:09)
9. Time Travellers (06:41)
10. Found (The Unexpected Flaw of Searching) (04:03)

Dysk 2 / DVD-AV (96:35);
"Love, Fear and the Time Machine":
1. Lost (Why Should I Be Frightened By a Hat?) (05:51)
2. Under the Pillow (06:47)
3. #Addicted (04:52)
4. Caterpillar and the Barbed Wire (06:56)
5. Saturate Me (07:08)
6. Afloat (03:11)
7. Discard Your Fear (06:42)
8. Towards the Blue Horizon (08:09)
9. Time Travellers (06:41)
10. Found (The Unexpected Flaw of Searching) (04:03)

"Day Session":
1. Heavenland (04:59)
2. Return (06:49)
3. Aether (08:43)
4. Machines (03:53)
5. Promise (02:43)

"Wideo":
1. Love (Trailer) (01:38)
2. Fear (Trailer) (01:58)
3. Time Machine (Trailer) (01:07)
4. Found (Video Clip) (04:06)

Przedsprzedaż Riverside - Love, Fear and the Time Machine 5.1 surround version dostępna na stronach:
- http://smarturl.it/LFTM5.1IOMshop
- http://www.mystic.pl/plyty_cd,25110.htm
- http://smarturl.it/LFTM5.1amazon

...

piątek, 25 marzec 2016

...

To zdjęcie zostało zrobione tuż przed ostatnim koncertem trasy „Love, Fear and the Time Machine Tour 2015” w warszawskiej Stodole. Dokładnie tak się czujemy – osieroceni. Od odejścia Piotrka minął miesiąc. Wiemy, że wielu z Was zastanawia się nad naszą przyszłością, nad naszymi planami.

W naszym oświadczeniu napisaliśmy, że odwołujemy wszystkie potwierdzone na ten rok koncerty – to oświadczenie podtrzymujemy, do końca roku Riverside nie zagra żadnego koncertu. Kontynuujemy jednak realizację naszych planów wydawniczych przewidzianych na rok 2016.

Wiele miesięcy temu, jeszcze przed śmiercią Piotrka, wspólnie zaplanowaliśmy wydanie jednego z naszych albumów w wersji 5.1 na późną wiosnę/lato 2016 r. oraz naszej kompilacji z utworami instrumentalnymi na jesień 2016 r. Przewidziane są plany indywidualne i gościnne występy u innych wykonawców. Od ponad dwóch lat trwają prace nad naszą biografią, która ukaże się pod koniec tego roku – nie spodziewaliśmy się, że będzie w niej dodatkowy rozdział, że zmieni się jej charakter.

Zawsze byliśmy jak rodzina, trzymaliśmy się razem i pielęgnowaliśmy to, by na scenie i poza nią tą rodziną być. Wielokrotnie pisaliśmy też o tym, że mamy najlepszych fanów na świecie. Nasz zespół nie istniałyby bez Was, bez waszego oddania i wszystkich emocjonalnych więzi, jakie przez lata udało nam się wspólnie miedzy sobą wypracować. Odzew i słowa wsparcia, jaki otrzymaliśmy od Was, przekroczył nasze najśmielsze wyobrażenia. Dziękujemy Wam za to z całego serca.

Czy Riverside przetrwa? Zrobimy wszystko, żeby tak się stało. Bo w świecie cynizmu i hipokryzji, ciągłej niestabilności i zmian szybszych niż nasze myśli chcemy tworzyć coś, co jest stabilne, odwołuje się do najważniejszych wartości i po prostu ma znaczenie. I chcemy to tworzyć z Wami i dla Was, bo jak się okazuje, nasza rodzina jest znacznie, znacznie większa.

EOTS nagrane

środa, 16 marzec 2016

EOTS nagrane

Skończone. Zebrane w całość. Ponad 100 minut muzyki.

MD: (...) "Zamarzył mi się jeszcze jeden album, taki uzupełniający. Taki pomiędzy. Taki, jaki zawsze chcieliśmy nagrać. To nie byłaby tylko nowa muzyka, ale w naszym przypadku i w takim zestawieniu byłaby to na pewno nowa jakość, bo takiej płyty jeszcze nie mieliśmy. Nazbierało nam się tego wszystkiego przez lata, zwykle pojawiało się na bonusowych dyskach. Wiem, że niektórzy słuchacze nawet do dzisiaj nie dotarli do tych dźwięków i nie zdają sobie sprawy, że Riverside praktycznie od początku istnienia eksperymentuje z ambientem i progresywną elektroniką. A to przecież część naszego muzycznego DNA.
(...) Postanowiliśmy, że zrobimy kompilację wszystkich naszych instrumentalnych i ambientowych utworów i wydamy je w tym roku jako pełnoprawne wydawnictwo. Niektóre zmiksujemy ponownie, żeby lepiej brzmiały, przede wszystkim jednak dodamy zupełnie nowe kompozycje.
"

Cała histora:

Utwór „Towards the Blue Horizon” napisałem na cześć swojego przyjaciela, który w wieku 44 lat umarł we śnie tuż po wielkanocnym poniedziałku 2014 roku. Nie mogłem być nawet na jego pogrzebie, bo Riverside grało wtedy trasę koncertową. Ominęło mnie jego pożegnanie i wszystko przeżyłem podwójnie. Razem z jego śmiercią umarło coś i we mnie. I chyba w końcu dotarło do mnie jak nigdy, że życie jest jeszcze bardziej kruche, niż nam się wydaje, kończy się ot tak, w jednej chwili. Czas wtedy zwalnia, a ty przestajesz biec, bo wszystko niby tak bardzo istotne w jednej sekundzie przestaje mieć znaczenie.
Dotarło do mnie, że warto w swoim życiu zmienić pewne priorytety, żeby odpuścić, zacząć oddychać i cieszyć się życiem, przynajmniej tą resztką, jaka nam pozostała. Dotarło do mnie, że czas otworzyć klatkę i uwolnić się z mroku, a na pewno tej jego przytłaczającej ilości, i spróbować odnaleźć się gdzieś w świetle. Płyta „Love, Fear and the Time Machine” miała być taką płytą – pomagającą zwalczyć smutek, odrzucić swój strach i odnaleźć się w czymś dobrym. Była pisana jako antidotum na ból i pomoc w wyjściu z niedobrych sytuacji, w których na początku czujesz się totalnie zagubiony, ale wiesz, że musisz żyć dalej, walczyć, nie poddawać się i w pewnym momencie po prostu odnaleźć.
Mrok powrócił. Powrócił smutek, widać jestem na niego skazany... Muszę jeszcze raz przypomnieć sobie, jak to było z tą walką i niepoddawaniem się. Znaleźć się teraz po drugiej stronie i samemu wysłuchać i zrozumieć tę płytę, dokładnie tak jak chciałem, żeby słuchali i rozumieli ją inni.

***

Czułem, że szósty album Riverside będzie być może ostatnim rozdziałem pewnej historii. Że następne płyty mogą mieć już inne brzmienie, inny charakter... Nasze trzy ostatnie albumy nazwałem nieoficjalnie „trylogią tłumu”. Tytuł kolejnego zawsze zwiększał się o jedno słowo – cztery, pięć, sześć. Sześć to już wystarczająco długi tytuł, pomyślałem, taki na koniec...
Przed rozpoczęciem nowego rozdania, być może „nowej trylogii”, zamarzył mi się jeszcze jeden album, taki uzupełniający. Taki pomiędzy. Taki, jaki zawsze chcieliśmy nagrać. To nie byłaby tylko nowa muzyka, ale w naszym przypadku i w takim zestawieniu byłaby to na pewno nowa jakość, bo takiej płyty jeszcze nie mieliśmy. Nazbierało nam się tego wszystkiego przez lata, zwykle pojawiało się na bonusowych dyskach. Wiem, że niektórzy słuchacze nawet do dzisiaj nie dotarli do tych dźwięków i nie zdają sobie sprawy, że Riverside praktycznie od początku istnienia eksperymentuje z ambientem i progresywną elektroniką. A to przecież część naszego muzycznego DNA.
Przedstawiłem chłopakom pomysł. Decyzja była jednogłośna.
Postanowiliśmy, że zrobimy kompilację wszystkich naszych instrumentalnych i ambientowych utworów i wydamy je w tym roku jako pełnoprawne wydawnictwo. Niektóre zmiksujemy ponownie, żeby lepiej brzmiały, przede wszystkim jednak dodamy zupełnie nowe kompozycje.
Zamknęliśmy się na początku roku w studiu i zaczęliśmy komponować. Na naszym profilu umieścilismy nawet zdjęcie, na którym tak trochę dla żartu Grudzień trzyma w rękach małe klawisze. To właśnie ta sesja. Pracowaliśmy z uśmiechami na twarzy i autentyczną „podjarką”, wiedząc, że tym razem nie szykuje nam się jakiś kolejny bonus czy dodatek do czegoś „większego”, tylko pełnoprawny album właśnie z taką muzyką – pełną przestrzeni, transu, melodii i dużej dawki elektroniki. Jeszcze dzień wcześniej dostałem SMS-a od Grudnia: „Naprawdę nie mogę się doczekać tej płyty, zawsze marzyłem, żeby Riverside wydało właśnie taki album”.

***

Nie wiem jeszcze, kiedy się podniosę. Wiem, że w tym roku spędzę dużo czasu w studiu i powstanie dużo nowej muzyki. Niełatwej muzyki. Na pierwszy ogień chcę, żeby poszło to, co zaczęliśmy w Riverside. Muszę skończyć te nagrania. Piotrek za chwilę będzie miał urodziny. 15 marca skończy 41 lat. Chcę tego dnia odwiedzić go osobiście i powiedzieć mu, że spełniło sie jego kolejne marzenie, że w końcu nagraliśmy tę jego ulubioną płytę.
Być może łatwiej byłoby zakryć świat kołdrą, zamknąć wszystko na cztery spusty, odpocząć od dźwięków, nie zmieniać ich już, tylko dać im wybrzmieć i zatopić się w ciszy. Być może. Ja jednak przywołam pewne słowa, które kołaczą mi się teraz w głowie. Nie pamiętam ich twórcy, ale są chyba idealne na tę chwilę.
Jedynie ciszy się boję, bo wtedy serce umiera”.
Nie potrafię zatopić się w ciszy. To najgorsze, co mógłbym teraz zrobić. Nie do tego zostałem stworzony i nie taki jest moje powołanie.

***

Wróciliśmy do studia. Pierwszy dzień tylko przegadaliśmy. Następnego dnia wstrzymaliśmy oddech i otworzyliśmy ścieżki. To co się teraz dzieje, przypomina operację na żywym organiźmie. Cały czas mamy wrażenie, że Grudzień za chwilę pojawi się w drzwiach. Przeprosi, że się spóźnił, ale miał coś do załatwienia. Rozmawiamy o nim. Rozmawiamy z nim. Opieprzamy go, że nie zdążył nagrać wszystkich swoich partii, a on się śmieje i przeprasza, ale coś go zatrzymało.
Skończymy tę płytę, Piotruś. Dokładnie na Twoje urodziny będę miał w ręku wypalony krążek. Takiego błysku w oczach i uśmiechu na Twojej twarzy, kiedy rozmawialiśmy o niej, nie widziałem już dawno. Proszę, nie obraź się więc, ale postanowiłem, że zadedykujemy ją właśnie Tobie.

Mariusz